Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

30.07.2019
wtorek

Czy Rosja stanie w obronie Koczarjana?

30 lipca 2019, wtorek,

W Armenii trwają starania o skazanie byłego prezydenta Roberta Koczarjana, którego obwinia się o złamanie konstytucji podczas tłumienia demonstracji 1 marca 2008 r. – zginęło wówczas 10 osób, wiele było rannych, a jeszcze więcej trafiło do aresztów i więzień, w tym obecny premier. Aresztowanie Koczarjana i doprowadzenie go przed oblicze sądu od początku wywoływało pomruki niezadowolenia z Kremla. Władimir Putin zdobył się nawet na takie gesty jak telefon do Koczarjana z okazji urodzin czy świąt – miał to być czytelny sygnał dla nowych władz Armenii, by nie ruszały byłego prezydenta. Paszinjan zapewnia o chęci utrzymywania bliskich relacji z Moskwą, jednak w sprawie Koczarjana wydaje sie nieustępliwy.

Tymczasem Wiktor Sogomjan, szef biura Koczarjana, zdaje się wręcz prosić Rosję o reakcję – „Polityczne prześladowanie Koczarjana nie może nie wzbudzić poważnego zaniepokojenia naszego strategicznego sojusznika Rosji. To po prostu niemożliwe”. Przypomniał też dziennikarzom, że Koczarjan wchodzi w skład rady dyrektorów dużej rosyjskiej korporacji  – chodzi o MTC, operatora sieci komórkowej (skąd zresztą wyciekły niewygodne dla nowej władzy rozmowy telefoniczne – zdaniem armeńskich dziennikarzy to nie przypadek).

Czy faktycznie Rosja mocniej zareaguje na proces Koczarjana? Gazeta „Arawot” przypomina, że Putin, ale także inni liderzy na terytorium poradzieckim jak Aleksandr Łukaszenka czy Nursułtan Nazarbajew, deklarowali wolę współpracy z nowymi władzami Armenii i tylko nie zgadzali się na areszt Koczarjana. Tylko…

To oczywiste, pomijając osobiste relacje z Koczarjanem, aresztowanie byłego prezydenta to precedens w regionie. Nursułtan Nazarbajew „oddał” władzę, ale zapewnił sobie kontrolę nad krajem. Władimir Putin też, od czasu do czasu, musi myśleć o emeryturze, o Łukaszence nie wspominając. Wszyscy oni chcą tak oddać władzę, by nie być ciąganymi po sądach.

Paszinjan wydaje się być zdeterminowany, by posadzić Koczarjana. Gdy w maju sędzia Dawid Grigorjan zdecydował o zwolnieniu Koczarjana z aresztu, premier wezwał społeczeństwo do blokady sądów nazywając je głównym hamulcowym przemian w kraju. Tłumaczył, że w wymiarze sprawiedliwości stary reżim się okopał i tylko nacisk społeczny może go złamać. Teraz sędzia Grigorjan ma kłopoty – Najwyższa Rada Sądownicza zawiesiła go w obowiązkach, a przeciw niemu prowadzone jest dochodzenie w sprawie fałszerstwa. Konia z rzędem temu, kto wie, czy sędzia jest człowiekiem starego systemu, złym i skorumpowanym i dlatego uwolnił Koczarjana, a sprawa o fałszerstwo nie ma związku z procesem byłego prezydenta, czy może teraz nowa władza w ten sposób naciska na wymiar sprawiedliwości? Możliwe są zresztą obie odpowiedzi.

Ale Paszinjan sprawiając wrażenie, że jest osobiście zainteresowany skazaniem Koczarjana i że nowe władze próbują ręcznie sterować procesem, sporo ryzykuje. Jakakolwiek zmiana władzy może doprowadzić do zmiany obecnych ról – i to Paszinjan stanie przed sądem jako oskarżony.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Sadze, ze na samym koncu pisze Pan o sednie sprawy. W bardzo wielu przypadkach „bojownicy o wolnosci i demokracje” szybko zmieniaja front, gdy dojda do wladzy. Fakt spedzenia jakiegos czasu w wiezieniu czy tez bycia przesladowanym za poglady nie czyni z nikogo demokraty i czlowieka pryncypialnego. Kiedys, dawno temu, jeden z politykow po uwiezieniu i egzekucji przeciwnikow politycznych, powiedzial, ze jego przeciwnicy polityczni popelnili fatalny blad, gdy bedac u wladzy tylko wsadzili go do wiezienia. Moze czasy sa troche inne ale powyzsze nic nie stracilo na aktualnosci.

  2. Tłumienie zamieszek, w żadnym kraju nie obywa się bez przelewu krwi.
    Obojętnie, czy będzie to kraj demokratyczny, czy o innej formie władzy.
    Gorzej w sumie jest w krajach demokratycznych.
    Tam polityka nigdy nie pociąga się do odpowiedzialności za ofiary- patrz Hiszpania, Grecja, Francja- ostatnimi laty.

    W tych niedemokratycznych, przegrany czesto traci życie- Egipt.

    Uniwersalnego podejścia nie ma.
    Uniwersalna jest jedynie stronniczość mediów w opisie sytuacji.
    Czy będzie nagłaśniana, czy wyciszana, zależy to jedynie od poziomu zgodności działań danego rządu z zachodnimi interesami.