Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

16.07.2019
wtorek

Po co Turcji rosyjskie rakiety?

16 lipca 2019, wtorek,

Armenia znalazła się w gronie krajów, których jakoby Turcja się obawia. Tak przynajmniej twierdzi emerytowany turecki gen. İsmail Hakkı Pekin, który udzielił wywiadu gazecie „Milliyet”.

Zdaniem generała Turcja nie posiada rakiet ziemia-powietrze, które wystarczająco zabezpieczałby kraj przed atakami z powietrza. A tych spodziewać się można ze strony Grecji (członka NATO), Izraela, a nawet Iranu, który co prawda dziś nie jest wrogiem Turcji, ale „nigdy nie wiadomo, co będzie jutro”. W gronie państw zagrażających Turcji Pekin wymienił Armenię.

Wypowiedź generała uzasadnia zakup w Rosji systemów obrony powietrznej S-400. Natowscy sojusznicy wyrażają swoje niezadowolenie z powodu tego, że druga największa armia w NATO zaopatruje się u Rosjan, która formalnie uważa sojusz za zagrożenie. Ankara jednak nic sobie z tego nie robi – prezydent Turcji zapowiedział trzy dni temu, że system S-400 do wiosny 2020 r. zostanie wdrożony. Jego zdaniem zakup broni od Rosjan to najważniejsze porozumienie w historii kraju, zawarte zresztą „z woli Boga”.

Turcja jednak zapewnia, że nie zmienia orientacji strategicznej. Po prostu Turcy muszą się bronić – a amerykańskie stingery nie wystarczają. Erdoğan, który obawia się amerykańskich sankcji, przypomina, że Turcja kupuje też amerykańskie samoloty.

Cała sytuacja pokazuje, jak skuteczna ostatnio jest polityka Rosji w regionie – sprzedają broń prawie wszystkim zainteresowanym stronom, jednocześnie powodują napięcia w konkurencyjnym sojuszu. Czyli business&pleasure w jednym.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop