Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

11.03.2019
poniedziałek

Strzelanina na granicy irańsko-azerbejdżańskiej

11 marca 2019, poniedziałek,

Oddział azerbejdżańskich pograniczników natknął się wczoraj w okolicy wsi Bala Bachmanli na uzbrojoną grupę, która od strony Iranu chciała przejść granicę z Azerbejdżanem. Wezwania do zatrzymania oraz strzały ostrzegawcze na nic się zdały – wywiązała się strzelanina, w wyniku której dwóch pograniczników zostało poważnie rannych – jeden z nich, młodszy sierżant Sachawat Mamedow, zmarł w szpitalu. Nie udało się pojmać nikogo z uzbrojonej grupy, która wycofała się na teren Iranu.

Incydent, jakich wiele? Lokalne porachunki? Zwykli przemytnicy? Ale czy np. przemytnik ryzykuje strzelaninę czy bierze nogi za pas? Rejon Fizuli, gdzie doszło do zdarzenia, średnio chyba nadaje się na nielegalne przekraczanie granicy, jeśli się nie chce być zauważonym. Dość tam równo, same pola uprawne. A sama granica między państwami jest dość spokojna na co dzień.

Nic nie wiadomo, nie ma co spekulować.

No więc nie spekulujemy, ale… Mamy już zabitego żołnierza wojsk pogranicznych Azerbejdżanu właśnie w momencie, gdy relacje Iranu z Azerbejdżanem się trochę poprawiają – a to „trochę” jest na skalę nieporównywalną od 40 lat, a co najmniej od uzyskania przez Azerbejdżan niepodległości.

W ostatnich tygodniach mieliśmy sporo spotkań na wysokim szczeblu przedstawicieli obu państw. Na przykład szef irańskiego Sztabu Generalnego Mohammed Bagheri odwiedzał Baku i spotykał się z najważniejszymi tam ludźmi z Ilhamem Alijewem na czele. W tamtym tygodniu azerbejdżańska delegacja rozmawiała w Teheranie o intensyfikacji współpracy energetycznej. Zaraz potem – i raptem parę dni po wizycie w Iranie Ormianina Nikola Paszinjana – zjawił się tam szef dyplomacji Azerbejdżanu Eldar Mahmudow. Spotykali się w ostatnich tygodniach także inni przedstawiciele obu państw, planując współpracę w różnorakich dziedzinach gospodarczych, energetycznych i finansowych. Szef irańskiego parlamentu zachęcał Azerbejdżan do zniesienia wiz dla obywateli Iranu. Dodajmy, że w tamtym roku wreszcie uregulowano sprawę dostępu do złóż na Morzu Kaspijskim.

Azerbejdżan na pewno jest bardzo zainteresowany ociepleniem stosunków z państwem ajatollahów. Widziałby się jako naturalny pośrednik między regionalnymi potęgami: Rosją, Turcją i Iranem. Akurat z nimi wszystkimi graniczy (i z każdym ma jakieś specjalne powiązania – z Turkami język, z Rosją przeszłość, z Iranem mniejszość azerską, której Teheran się zawsze obawiał). A ta trójka – Moskwa, Ankara, Teheran – ostatnio coraz zgodniej współpracuje w regionie. Iranowi też zacieśnienie współpracy i nowy przyjaciel byłby na rękę, zwłaszcza gdy USA prowadzą ostrą antyirańską politykę i szukają sojuszników. Azerbejdżan jest też bogaty, czego nikt nie może bagatelizować – zwłaszcza w epoce sankcji.

Gdzieś tu w tle jest oczywiście kwestia Armenii, z którą Iran tradycyjnie sympatyzował. Baku więc chętnie będzie konkurować z Erywaniem o przyjaźń Iranu. Teheran oczywiście nie zrobi wolty o 180 stopni, będzie się starał utrzymywać relacje z obu państwami – relacje z Armenią mają długą tradycje i są dla Persów ważne.

No ale też Teheran nie może być ślepy na fakt, że Armenia jest biedna, wiele w świecie nie może, a jej proreformatorski rząd szuka teraz wsparcia na Zachodzie, z którym – z perspektywy krajów Wschodu – nigdy nic nie wiadomo. Jeden tweet i wszystko może być wywalone do góry nogami – nie… tak się polityki nie robi.

Czy więc drobny incydent na granicy był właśnie tylko drobnym incydentem na granicy? Czy ma związek z tym ociepleniem, które komuś się może nie podoba? Czy tylko ja się naczytałem teorii spiskowych?

Zakładam, że nigdy się nie dowiemy. Chyba że takich lub podobnych incydentów będzie więcej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. „…z państwem ajatollahów.”

    Cenie Pana opinie wyrazane blogu. Wobec tego drobna uwaga. Przynajmniej Pan nie powinien uzywac okreslenia jak powyzej. Iran nie jest panstwem ajatollahow, tak jak Polska nie jest panstwem PiS-u. Iran ma swoj system polityczny, dosyc zlozony i pelen systemow kontroli i ograniczen wraz z demokratycznym systemem wyborczym. Tyle tylko, ze jest to proba stworzenia demokracji w ramach filozofii Islamu, co nie za bardzo podoba sie w szerszym swiecie.

    Co do zasadniczego watku artykulu, moze byl to przypadek, choc nie mozna wykluczyc prowokacji. Zawsze warto zastanowic sie, komu jest to na reke.

  2. „Państwo ajatollahów” – to rzeczywiście wyrażenie publicystyczne, mające na celu urozmaicenie tekstu, żeby nie pisać ciągle „Iran”, ewentualnie ahistorycznie „Persja”. Ale może ma też większe podstawy niż Polska jako państwo PiS? Formalnie jest to republika islamska, a ajatollahowie mają bezpośredni wpływ znacznie większy na życie państwa. Gdyby, rozpatrując sprawę pół serio, Polska np. ogłosiła się w konstytucji republiką katolicką, a ponad wszystkimi urzędami stał np. prymas jako najwyższy przywódca, może też pisano by „państwo biskupów” czy jakoś tak, jako synonim. Tak jak trochę Taliban w Afganistanie. Albo – jeszcze inaczej – czasem się pisze zamiast „Polska” „nad Wisłą” – a przecież nie cała Polska leży nad Wisłą, są też inne rzeki. Język potoczny, moim zdaniem, dopuszcza takie uproszczenia, więc może na blogu też można mi wybaczyć? 🙂

  3. W swietle Pana wyjasnien i bedac lekko zlosliwym, zapytam jakim panstwem jest Izrael? Pojecie „panstwo ajatollahow” ma w szerszym swiecie wydzwiek negatywny, dlatego Iran jest czesto tak wlasnie okreslany . Dziwne, ze nie pisze sie o Arabii Saudyjskiej „panstwo mullow”, czy cos w tym rodzaju, mimo ze tam religia i religijne elity maja jeszcze wieksze wplywy niz w Iranie.
    Brytyjski monarcha jest oficjalnie glowa panstwa, kosciola oraz obronca wiary. I tak dalej, i temu podobnie