Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

18.02.2019
poniedziałek

Armenia-Iran: po czterokroć przyjaźń

18 lutego 2019, poniedziałek,

Trwają obchody 40-lecia rewolucji irańskiej. Na przyjęciu zorganizowanym z tej okazji minister spraw zagranicznych Armenii Zohrab Mnacakanjan wygłosił krótkie przemówienie. Jak przy takich okazjach padło wiele okrągłych słów o tym, że zarówno Iran, jak i Armenia są spadkobiercami wielkich cywilizacji, które od tysięcy lat sąsiadują ze sobą. Minister podziękował Iranowi, że był wsparciem dla Armenii, gdy ta odbudowywała swoją niepodległość – wymienił liczne i gospodarcze, i kulturalne, i handlowe, i intelektualne aspekty współpracy.

Dość istotne jak na takie ogólne formułki wydają się słowa:

Przyjaźń naszych narodów, zwłaszcza dziś, może posłużyć za dobry przykład międzykulturowego dialogu i współistnienia między różnymi religiami i cywilizacjami, a także być symbolem zaprowadzenia pokoju i stabilności w różnych regionach. Armenia ceni prowadzony z Iranem dialog na wysokim szczeblu.

To bezpośrednie odniesienie do ostatnich wydarzeń wokół Iranu z warszawską konferencją na czele.

W naprawdę niedługim wystąpieniu naliczyłem cztery razy słowo przyjaźń, choć była mowa o przyjaźni z narodem Iranu. Gratulacji z okazji rocznicy rewolucji nie brakło jednak też dla liderów Republiki Islamskiej.

Pisałem tu wielokrotnie o Armenii i Iranie (Przyjaźń z Iranem w czasach Trumpa oraz Mała wojenka z Iranem?) i o tym, jak USA chcą wpychać Kaukaz Południowy na tory antyirańskie. Jak widać, Armenia chce utrzymać dobre relacje z południowym sąsiadem. Ja się temu nie dziwię, choć nie wiem, jak brzydziłyby mnie wyroki częste śmierci w Iranie czy antyżydowska retoryka tego państwa.

Rewolucyjny Iran ma już 40 lat, przetrwał gorsze czasy niż obecnie i wydaje mi się, że przetrwa i nowe sankcje. Oczywiście dusząc gospodarkę Iranu ze wszystkich sił (choć Iranowi poda pomocną dłoń choćby Rosja), można by może doprowadzić do wybuchu społecznego niezadowolenia – i co wtedy? Zachód nie poradził sobie z Irakiem, jak miałby poradzić sobie z większym i liczniejszym Iranem?

Nie wie tego Trump na pewno, myślę, że pozostali uczestnicy warszawskiej konferencji też nie wiedzą. Na pewno nie wie tego Armenia, ale ze względu na sąsiedztwo Ormianie mają prawo bać się destabilizacji w Iranie. Nie wiem, jacy jeszcze przedstawiciele i jakich państw zjechali do Teheranu na obchody, ale obecność przedstawiciela Armenii wydaje mi się istotna – 27 lutego wybiera się do Iranu sam Nikol Paszinjan.

Nowe władze Armenii szykują się do uregulowania sprawy Górskiego Karabachu (niedawne rozmowy Paszinjana i Alijewem świadczą o tym, że poważny dialog się zbliża) – chcą więc zabezpieczyć sobie życzliwość najważniejszych graczy w regionie. Stąd wysłanie misji do Syrii (gest przyjazny wobec Rosji), stąd troska o relacje z Iranem. Zachód nie powinien w tym widzieć działań wrogich wobec siebie, ale roztropność starożytnego narodu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. >>zarówno Iran, jak i Armenia są spadkobiercami wielkich cywilizacji, które od tysięcy lat sąsiadują ze sobą<<.

    Co więcej – kontynuował Minister – i my i wy cywilizacje te równo prze…lismy, a i dziadostwo u siebie mamy teraz całkiem podobne.

  2. Panie Andrzeju, mam zastrzeżenie do oskarżania Iranu o antyżydowską retorykę. Z wyjątkiem bzdur Amhed-Inedżada o Holokauście, retoryka jest antysyjonistyczna a nie antyżydowska. Nawet wypowiedź Ahmed-Inedżada o „wymazaniu Izraela z mapy” została propagandowo wykręcona, bo cytował on Chomeiniego, mówiąc, w wolnym tłumaczeniu, że „reżym okupujący Qods (Jerozolimę) musi zniknąć ze stron historii”, co jest w najgorszym razie pobożnym życzeniem, a nie groźbą „wymazania”.
    W Iranie mieszka największa na islamskim Bliskim Wschodzie mniejszość żydowska, mająca pełną swobodę kultu, zagwarantowane przedstawicielstwo w Madżlisie i lojalna wobec kraju zamieszkania.

    Moim zdaniem należy trzymać kciuki za rozwiązanie konfliktu o Górski Karabach i o uniknięcie przez Jerewan wciągnięcia w amerykańsko-izraelską kampanię demonizowania i kordonowania Iranu.

  3. Po części zgoda, ale Iran chyba sie ładował też w jakieś historie z popieraniem negacjonistów
    Holocaustu (tak, to było za poprzedniego prezydenta) – wiec wykraczało to poza antyizraelskość.
    Pisał o tym Hooman Majd w swoich reportażach, już nie pamiętam szczegółów.
    Antyizraelskość czy antysyjonizm nie ogranicza się tylko do tej jednej wypowiedzi chyba.
    Plus działania = czasem bardziej wyraźne niż słowa.
    Jasne, że obecne władze Izraela są jakie są, czyli okropne – ale i tak trzeba być wyczulonym.
    Bo jak się gra nutą antyizraelską to łatwo, nawet w sposób niezamierzony, sprowokować
    niekontrolowane przejście na tony antyżydowskie w ogóle. Znamy to z Polski.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @A.B.
    „Plus działania = czasem bardziej wyraźne niż słowa.”

    Jakie dzialania?

    Pozdrawiam

  6. No zaryzykowałbym stwierdzenie, że Iran sponsorował organizacje nieprzyjazne
    Żydom i Izraelowi.

  7. „No zaryzykowałbym stwierdzenie, że Iran sponsorował organizacje nieprzyjazne Żydom i Izraelowi”
    Chyba nie tyle Zydom co Izraelowi. Jednak takie stwierdzenie bez podania kontekstu czy tla historycznego jest wprowadzajcym w blad uproszczeniem. Przeciez nie z racji osobistych fanaberii istnieja „organizacje nieprzyjazne”. Po dzis dzien nie zostaly rozwiazane problemy wynikajace z powstania panstwa Izrael. I tak dlugo bedzie istnial konflikt. To co dla jednych jest terroryzmem dla innych jest walka wyzwolencza.

  8. Póki walka wyzwoleńcza nie oznacza zabijania cywilów oraz robienia z nastolatków żywych pocisków i tarcz – to ok.
    Mi chodzi o to, ze w tych konfliktach nic nie jest czarno-biale i racje (oraz ofiary) są po dwóch stronach (jesli tylko są dwie strony bo graczy jest więcej).
    Izraelska prawica jest mi wstrętna, ale islamski radykalizm, wzywający do zabijania, także. Jedno napędza niestety drugie.

  9. „ale islamski radykalizm, wzywający do zabijania”

    To jest bardzo szerokie pojecie. Inaczej mowiac stawia Pan ISIS w jednym szeregu z Iranem. W tej sytuacji mozna zapytac co z tzw. „liberalna hegemonia” reprezentowana przez swiat zachodni? Jak to sie dzieje , ze dzialania panstw liberalnej demokracji nie sa okreslane jako agresja, panstwowy terroryzm czy zbrodnie wobec ludzkosci. Badzmy tutaj bezstronni, gdyz Iran nie jest symbolem islamskiego radykalizmu. Jest w tak samo celem jak Zachod czy Izrael.

  10. Nie pisalem o ISIS. Hesbollah teraz bierze udzial w procesie demokratycznym w Libanie i pomaga ludziom,
    ale przeszlosc ma, jaką ma. A wspieral ich Iran. Prosze mnie dobrze zrozumiec – sam jestem przeciwnikiem
    sankcji wobec Iranu i polityki USA wobec tego kraju, uważam Iran za ważnego gracza w regionie, z ktorym trzeba sie
    liczyć i trzeba rozmawiać (bo nie jest gorszy od np. Arabii Saudyjskiej), ale wiele rzeczy w Iranie i irańskiej polityce po prostu mi sie nie podoba.

  11. Oczywiscie, nie wszystko musi sie nam podobac w polityce kazdego kraju. To rowniez dotyczy Iranu. Jednak mysle, ze w swiecie zachodnim dosyc swobodnie i wybiorczo szafuje sie pojeciami „terroryzm” czy „radykalizm”. Nie odnosze tego do Pana tekstow, gdyz,jak wczesniej pisalem w innym komentarzu, sa dobre i , przyjmujac osobisty punkt widzenia, obiektywne.

    Z powazaniem

  12. A może naszych powstańców z roku 1830, 1846, 1863, 1939-45 też należałoby nazywać terrorystami ?
    Do jakich metod uciekaliby się polscy partyzanci, gdyby okupacja hitlerowska , prześladowania i wysiedlania Polaków trwałyby do dzisiaj ?

  13. Ale nie trwała, wiec nie ma co gdybac. Wiemy, ze trwala 6 lat i wiemy, jakie metody stosowala AK.
    A jesli polskie podziemie dokonywalo zbrodni (takze na obywatelach Polski, czyli II RP), to dzis mowi sie o tym otwarcie (mniej wiecej).
    i IPN prowadzil dochodzenia.
    Ale niektorzy uwazaja akcje Pilsudskiego pod Bezdanami za terroryzm (choc – chyba – obylo sie bez rozlewu krwi).

  14. @ Andrzej Brzezicki,

    „to dzis mowi sie o tym otwarcie (mniej wiecej).”

    Organizacje wyzwolencze/terrorystyczne mowia calkiem otwrcie o swoich czynach, gdyz naglosnienie sprawy, o ktora walcza jest ich celem. Rzecz w tym, ze pojecie „terroryzmu” i „radykalizmu”jest naduzywane w celach czysto politycznych – rozne ugrupowania raz sie wpisuje na liste organizacji terrorystycznych raz wypisuje( dobrym przykladem niech bedzie MEK). Hamas jest uznawany na zachodzie za ugrupowianie terrorystyczne. Jednak w wyborach 2006 roku spolecznosc „bantustanu” Administracja Palestynska glosowalo na ta organizacje, dajac jej szanse na stworzenie rzadu. Pytanie, czyja perspektywa jest wazniejsza, Palestynczykow czy tez elit politycznych w odleglych krajach?

  15. Andrzej Brzeziecki
    24 lutego o godz. 16:46
    6 lat to trwała wojna z Niemcami ale po jej zakończeniu toczyła się jeszcze przez kilka lat u nas wojna domowa , która kosztowała życie ponad 50 tyś ludzi po obu walczących stronach. Całe szczęście, że Zachód się zbytnio nie angażował w ten konflikt tak jak później w Jugosławii , gdzie straty ludzkie były kilkakrotnie wyższe.
    I u nas wtedy i później w Jugosławii mordowano Bogu ducha winnych cywili.
    Ale na Bliskim Wschodzie trwa już 70 lat !!!

  16. Iran stał się wrogiem Zachodu od momentu przejęcia władzy przez Chomeiniego.
    Demonizowanie go przez media, ma stworzyć przyzwolenie na atak.
    Współuczestniczy w tym Izrael, atakując skrytobójczo irańskich naukowców, szkoląc bojowników MEK.

    Amerykanie dostarczają funduszy, i logistyki, zapewniając bazę wypadową w Albanii.
    Standardowa procedura operacyjna…..

    Do ciekawej zmiany doszło w stosunkach irańsko- tureckich i irackich.
    Dawniej, śmiertelni wrogowie, dziś są czynnikiem stabilności w regionie, a przynajmniej wszystko podaża w tym kierunku.
    Oczywiście, przy udziale Rosji w tej ukladance.
    Może się okazać, że kraje zachodnie wypadną z gry w tym regionie całkowicie.
    Cóż wówczas?
    Divide et impera nie zadziała?

    Jest interesująca koncepcja stałego geopolitycznego planu, ciągnąca się od Mahoney’a i Mackindera, poprzez Kissingera, Brzezińskiego, do Cerebrowskiego.
    Doskonale wyjaśnia o co chodzi w tej grze…..