Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

11.02.2019
poniedziałek

Armenia sądzi starą władzę i pyta, kto kazał strzelać

11 lutego 2019, poniedziałek,

„To polityczne prześladowanie, zemsta pod hasłami aksamitnej rewolucji” – tyle do powiedzenia ma Robert Koczarjan, były prezydent Armenii i w powszechnej opinii człowiek odpowiedzialny za „sprawę 1 marca”.

Dla Ormian „sprawa 1 marca” jest czymś takim, czym dla Polaków jest sprawa kopalni Wujek czy strzały na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Chodzi o tragiczny 1 marca 2008 r., kiedy to podczas powyborczych demonstracji zabito 10 osób (w tym dwóch funkcjonariuszy), rannych było ponad 200 ludzi. Robert Koczarjan był wtedy ustępującym prezydentem, któremu zależało, by jego następcą został Serż Sargsjan – i takie też były oficjalne wyniki wyborów. Demonstranci uważali, że wybory zostały sfałszowane, i wyszli na ulice. Pierwszą ofiarą był prawdopodobnie policjant – jego śmierć była pretekstem do użycia siły na wielką skalę. Sprowadzono, wbrew prawu i ściśle tajnym rozkazem nr 0038, wojsko. Padły strzały, padli zabici.

Po stłumieniu demonstracji Serż Sargsjan już bez problemu zasiadł w fotelu prezydenta. Rządził Armenią do niedawna, aż odsunęła go ubiegłoroczna rewolucja. Jej lider Nikol Paszinjan, obecnie premier, obiecał wyjaśnić sprawę. Sam jest w tym zainteresowany, bo po protestach był ścigany i trafił do więzienia.

Z rodzinami zabitych w 2008 r. ludzi spotykałem się kilka lat temu w Armenii. Byli bezradni i zrozpaczeni. Nikt nie był zainteresowany wyjaśnieniem sprawy. Pytania o to, dlaczego demonstranci musieli zginąć i kto dał rozkaz użycia broni, pozostawały przez dekadę bez odpowiedzi.

Były prezydent Robert Koczarjan jest w areszcie od wielu tygodni – oskarżony o naruszenie porządku konstytucyjnego. Oskarżonych jest też jeszcze kilku polityków sprawujących wówczas kontrolę nad resortami siłowymi. Cały czas trwają przesłuchania Koczarjana – sąd po raz kolejny niedawno odrzucił wniosek o zwolnienie go za kaucją.

Ostatnio wezwany na świadka był też Serż Sargsjan, ale jego prawnicy nie chcieli podzielić się szczegółami z tych przesłuchań. Adwokat Sargsjana zaprzeczał tylko gwałtownie, jakoby Sargsjan zeznawał przeciw Koczarjanowi.

W tym momencie śledczy próbują ustalić związek między rozkazem nr 0038 a samym Koczarjanem. Rozkaz formalnie podpisał ówczesny minister obrony, ale wydaje się, że stał za nim ktoś znacznie wyżej. Koczarjan broni się, że nie miał pojęcia o tym rozkazie. Na jego mocy ściągnięto do stolicy żołnierzy nawet z Karabachu. Niedawno były wiceminister obrony Gagik Melkonjan zeznawał, że Koczarjan musiał wiedzieć o rozkazie, bo został on wydany po spotkaniu Koczarjana z dowództwem armii.

Prace specjalnej służby śledczej obserwuje teraz cały kraj. Każde nowe zeznanie jest szeroko komentowane. Przebieg procesu będzie testem dla nowej władzy. Z jednej strony powszechne poczucie sprawiedliwości domaga się ustalenia i ukarania winnych, z drugiej nowa władza wie, że wyroki skazujące będą nadepnięciem na odcisk Rosji. Poza tym takie procesy – a wiemy to z polskiego podwórka – lubią grzęznąć w prawniczych niuansach, co powoduje społeczne rozczarowanie, a nawet rozgoryczenie.

Niemal każdy kraj, który zrzucił z siebie autorytarną władzę, ma w swej historii taką „sprawę 1 marca” (choćby sprawa Gongadzego na Ukrainie) i mimo starań rzadko udaje się te sprawy wyjaśnić do końca. Zazwyczaj zostaje poczucie, że nowe władze uwikłane w różne gry interesów odpuszczają starania, by sprawiedliwości stało się zadość. Czasem po prostu takich spraw do końca nie da się wyjaśnić.

Jak będzie w Armenii?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Redaktorze, po raz pierwszy piszę na Pańskim blogu. Zainteresowała mnie informacja o zmianie władzy w Armenii. Jestem od ponad 50. lat czytelnikiem „Polityki”, znam nieco najnowszą historię niektórych państw, które powstały po upadku ZSSR. Nie znam zaś artykułów o Armenii. Czy mógłby Pan napisać nieco więcej o tym kraju? Czy można gdzieś kupić książkę o historii o tym kraju?

  2. Autor bloga napisał książkę „Armenia: karawany śmierci”, poza tym polecam Wojciecha Góreckiego „Toast za przodków” i stronę Ośrodka Studiów Wschodnich, gdzie są bieżące informacje z tego regionu.