Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

5.02.2019
wtorek

Gazeta „Aravot” nie dla Rosjan

5 lutego 2019, wtorek,

Często zdarza mi się cytować tu i powoływać na armeńską gazetę „Aravot” – cenię ich za dziennikarską rzetelność i wielkie doświadczenie. Znam niektórych jej redaktorów i wiem, w jak trudnych warunkach czasem przychodzi im pracować.

„Aravot” ma właśnie mały kłopot – jej rosyjskojęzyczna strona została zablokowana w Rosji – taka jest decyzja jednego z rejonowych sądów w Moskwie. Poszło o artykuł o dziwnych powiązaniach MSZ Armenii z pewnym biznesmenem – ps. Robson – ormiańskiego pochodzenia z Soczi. W tekście pojawiły się informacje, że był on (ale już nie jest) nieetatowym współpracownikiem MSZ Armenii. Ale chyba najbardziej zaszkodziło „Aravot” to, że przedrukowała informację o jego zatrzymaniu w Czechach. MSZ Armenii musiało tłumaczyć się ze współpracy z ludźmi, którzy okazują się podejrzanymi. Przedstawiciel ministerstwa tłumaczył bezradnie, że tacy ludzie bywają pożyteczni, że w Soczi jest sporo Ormian i że zdarzają się tam sytuację, no… powiedzmy, trudne, które tacy ludzie jak ów biznesmen potrafią rozwiązać.

Sąd uznał, że „Aravot” – samej gazety w Erywaniu nikt, rzecz jasna, nie pytał o zdanie – naruszyła prawo Robsona do ochrony osobistych danych. Oczywiście, żadnych takich danych poza nazwiskiem w tym tekście nie było. Najpierw adwokaci, a potem sąd domagał się usunięcia tekstów. „Aravot” jeden tekst usunęła, ale odmówiła usunięcia wypowiedzi przedstawiciela MSZ i sąd nakazał wykonanie wyroku: teraz każdy, kto chce wejść na stronę „Aravot” w Rosji, zobaczy coś takiego:Dlatego rosyjskie portale, pisząc o tej sprawie, wspominają o „pewnym biznesmenie z Soczi”, bo podanie jego nazwiska skończyłoby się zablokowaniem także ich stron. Ja też nie podaję nazwiska (jest tu razem z fotką) – nie dlatego, żeby rosyjski sąd mógł zablokować stronę www.polityka.pl, ale żeby Państwo zobaczyli absurd sytuacji, a najlepiej podstawili sobie w różnych tekstach o Polsce zamiast imion i nazwisk słowa: „pewien biznesmen”, „pewien poseł” albo „pewien prezes banku” itp. itd. Ktoś coś u nas przecież też próbował blokować w mediach przy pomocy wymiaru sprawiedliwości, czyż nie?

Naczelny „Aravot” tak to komentuje:

W decyzji sądu wymierzonej w „Aravot” nie widzę żadnej polityki. Widzę tylko nieprawidłową ocenę sytuacji ze strony naszego rodaka, która wynika z iluzji na temat potoków informacji. Nie jestem ani oburzony, ani poddenerwowany. Ja tylko współczuję Robsonowi, który traci swój czas, nerwy i pieniądze na nędzną zemstę. To oznaka wewnętrznego zagubienia, które, mam nadzieję, przejdzie.

Oby przeszło.

P.S. – słusznie poniżej w komentarzu wytknięto mi, że podanie nazwiska nie było w porządku, ale ostatecznie „Aravot” nazwisko usunął, a gazetę i tak zablokowano, za przytoczenie wypowiedzi przedstawiciela armeńskiego MSZ. Tam żadnych danych nie było już.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Nie wiem, czy Pana przekonanie o absurdalnosci sytuacji wynika z faktu, ze wydal taka decyzje rosyjski sad czy tez nie. Podanie do publicznej wiadomosci czyjegos nazwiska, w sytuacji, ktora moze w powazny sposob wplynac na czyjes zycie nie jest absurdem. Dawno temu znalazlem sie w podobnej sytuacji, na skale o wiele mniej powazna, I zapewniam, ze nie jest to ani absurdalne ani przyjemne. Nic tak nie uczy jak doswiadczenia na wlasnej skorze.

  2. Owszem, muszę przyznać, że ma Pan racje co do nazwiska – ale Aravat zablokowano juz nie za nazwisko – bo je usuneli – ale
    za to, ze nie usunęli wypowiedzi przedstawiciela MSZ, w którym już żadnych danych nie było. Pewnie niejasno napisałem. Mea culpa.
    Tu chodzi o także to, że sądy w Rosji podejmują decyzje wygodne dla ludzi wpływowych, ale jakoś nie pamiętam, by tak troszczyły się o dobre
    imię ludzi zwalczanych przez reżim. I o to, że ludzie wpływowi chcą blokować już cokolwiek, co się o nich pisze.

  3. Dziekuje za odpowiedz. Nie chce sie wdawac w polityke. Gdzies jest praca/raport analizujacy dzialanie sadow w Rosji -musialbym go odnalezc by podac konkretne szczegoly. Okazuje sie, ze statystyki nie sa znowu takie jak je sie przedstawia. Wobec tego calkiem mozliwe, ze podejmuja decyzje wygodne dla ludzi wplywowych ale tez jest mozliwe, ze niekoniecznie. Co oczywiscie jest poza tematem Pana artykulu. Z drugiej strony, patrzac z odleglosci na polskie sadownictwo jak i uregulowania prawne , niekoniecznie dalbym wysoka ocene.