Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

20.01.2019
niedziela

Kawa i polityka

20 stycznia 2019, niedziela,

Podobno na tym blogu za dużo jest polityki, a za mało spraw naprawdę poważnych. No to dziś będzie o kawie.

W wielu miejscach w kawiarniach można się spotkać z menu, gdzie obok „naszego” espresso jest też wostocznyj kofe, czyli kawa parzona na sposób wschodni. Zwykle jest sporo tańsza. W PRL, zanim odkryliśmy espresso i postawiliśmy w domach wypasione ekspresy do kawy, piliśmy kawę „po turecku” – była to zalewajka pita najczęściej w szklance. No, nie do końca było to po turecku. Turcy oraz inne narody parzą kawę w dżazwe-dzezwe-cezve. To specjalny miedziany tygielek, u nas czasem zwany turką.

Słowo dżazwe pochodzi z arabskiego, ale jest rozpowszechnione na całym Wschodzie. W Erywaniu są kawiarenki o nazwie Jazzve – gdzie oczywiście leci też jazz. Kawa do takiego tygielka jest bardzo drobno zmielona, na pył, wsypuje się ją do naczynka, słodzi według uznania i gotuje na wolnym ogniu, a najlepiej w rozgrzanym piasku. Wytwarza się gruba piana.

W Armenii powiedzą, że to kawa po ormiańsku, w Turcji, że po turecku itp., ale tak naprawdę pije się ją w ten sposób też na Bałkanach i w wielu innych miejscach. Tygielki bywają różne. Np. takie:Ponieważ są miedziane, nie działają na płytach indukcyjnych, ale za niewielkie pieniądze można kupić podkładkę, która przenosi ciepło – i wszystko wtedy działa.No i teraz możemy wrócić do polityki. Jakiś czas temu pojawiła się w Armenii kawa (przynajmniej ja ją zauważyłem niedawno) w takich gustownych opakowaniach. To armeńska kawa – co podkreślone jest na opakowaniu.Każdy, kto był w Górskim Karabachu albo chociaż w Armenii, wie, że te postaci to elementy pomnika-symbolu Górskiego Karabachu, który stoi przy wylocie ze Stepanakertu.Formanie pomnik z tufu nazywa się: „Jesteśmy naszymi górami”, ale powszechnie jest on znany jako Tatik-papik, czyli dziad i baba. I przekaz takiej ormiańskiej kawy jest jasny – Arcach, czyli Górski Karabach, jest ormiański, bo Ormianie żyją tam z dziada pradziada, a właściwie przecież od zawsze: bo to ormiańska ziemia.

I tak ziarenka kawy stały się nabojami w wojnie o ten skrawek ziemi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop