Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

10.01.2019
czwartek

Mossad miesza w regionie?

10 stycznia 2019, czwartek,

Według szefa Mossadu Yossi Cohena największym zagrożeniem dla spokoju w rejonie Bliskiego Wschodu – który graniczy bezpośrednio z Kaukazem Południowym i dlatego o tym piszę – jest nie Iran, ale Turcja. Cohen miał się tak wyrazić podczas tajnego spotkania z przedstawicielami Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Egiptu.

Odbyło się ono w ubiegłym miesiącu i było poświęcone temu, jak osłabić wpływy Turcji i Iranu. Takie rewelacje podaje serwis Middle East Eye – co prawda nie udało się autorowi tekstu Davidowi Hearstowi uzyskać żadnych oficjalnych komentarzy, więc opieramy się tylko na „źródłach”. Według tych źródeł Cohen miał ocenić, że władza w Iranie jest krucha, a Turcja ma znacznie większy potencjał wojskowy i trzeba mu się przeciwstawiać.

Uczestnicy owego tajnego spotkania postanowili pomóc prezydentowi Syrii Baszszaraowi al-Asadowi w wyjściu z izolacji (m.in. poprzez powrót do Ligi Państw Arabskich, a rzeczywiście 27 grudnia Emiraty ogłosiły, że otworzą na nowo swoje przedstawicielstwo w Damaszku). Zastanawiali się też, jak ocieplić relacje USA-Arabia Saudyjska, które ostatnio po zamordowaniu Dżamala Khashoggiego mimo wszystko się skomplikowały. Postanowili pomóc Donaldowi Trumpowi wyprowadzić wojska z Afganistanu, powstrzymywać wpływy Turcji w Iraku i wspierać Kurdów przeciw Turcji. Uczestnicy spotkania postanowili więc zjednoczyć siły, by wypchnąć Turcję i Iran z regionu. Chcą też przekonać Assada, by tak bardzo nie polegał na Iranie, i pokazać mu inne możliwości.

Czyli takie małe odwrócenie sojuszy?

Czy to wszystko jakoś rykoszetem nie uderzy w Kaukaz Południowy? Być może.

W Syrii są przecież także Rosjanie (a z nimi maleńki kontyngent z Armenii). Turcję i Izrael przez lata łączyło kilka wspólnych celów – zwłaszcza zwalczanie szyitów wspieranych przez Iran. Turcja i Azerbejdżan to kraje jeśli nie bratnie, to zamieszkane przez kuzynów, a i relacje Azerbejdżanu z Izraelem były więcej niż dobre. Za to relacje Iranu z Azerbejdżanem skomplikowane, a Iranu z Armenią dobre. Armenii z Azerbejdżanem otwarcie wrogie, z Turcją wrogie i fatalne. Dla Ormian każde osłabienie Azerbejdżanu i Turcji to dobry znak.

Od dawna między Turcją i Izraelem – delikatnie mówiąc – iskrzy. Pół roku temu prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan nazwał Izrael krajem faszystowskim i rasistowskim. Odpowiedzi z Tel-Awiwu były równie dosadne. Teraz Izrael, który zwalczał Asada, ma się angażować w pomoc temuż Asadowi – wspieranemu przez Iran i Rosję, której pomagają saperzy i lekarze z Armenii. Izrael atakował irańskie cele w Syrii, Rosja zbroiła Syrię.

Izrael nie ma dojścia do Asada, ale komunikuje się z nim poprzez środowiska chrześcijańskich i alawickich pośredników. Z kolei chrześcijańscy Ormianie nie powiedzą złego słowa o Asadzie – jego ojciec w czasie wojny Armenii z Azerbejdżanem w latach 90. XX w. wysłał do Ormianom transport zboża, a takie gesty się pamięta.

Ponadto Ormianie są zdania, że ze wszystkich opcji w Syrii to właśnie rządy Asada były (i byłyby) dla chrześcijan najlepsze – choć przecież jest on odpowiedzialny za masakrę miast, w których Ormianie i inni chrześcijanie żyli. Maleńka i biedna Armenia chcąc nie chcąc przyjęła wielu uchodźców – Ormian – właśnie z Syrii.

No i jest jeszcze wspominana Rosja, są wspomniani Kurdowie, są interesy Waszyngtonu.

Jednym słowem, niezły kocioł. Pytanie więc, na ile Yossi Cohen skutecznie w nim zamieszał?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. W kotle bliskowschodnim aż wrze. Chyba tylko wywiad izraelski się co nieco w tym orientuje, ale też nie do końca. Poza tym, Izrael dąży do osłabienia krajów, które mu zagrażają, a to oznacza wyznaczanie ciągle na nowo celów działania.

  2. Może to nie będzie doskonały cytat. H. Ford. (ten od taśmy)- chcesz mieć pokój. zamknij w więzieniu piędziesięciu najbogatszych zydów.

  3. Hm. Zatwierdzilem ten komentarz, bo wolnosc slowa, ale nie bardzo rozumiem, co ma piernik do wiatraka.
    Ponadto jednak Żydów – jako narod – pisalbym z wielkiej litery.

  4. Wykrwawiona Syria, wykrwawiony Irak. Egipt zajęty problemami wewnętrznymi. Słaba Jordania. Iran daleko, do tego coraz dalszy od fanatyzmu. Rosja tkwi w ukraińskiej awanturze.
    Automatycznie wzrasta znaczenie Turcji. Więc należy Turcję osłabić.

    Drogi Watsonie, to elementarne.

  5. Andrzej Brzeziecki
    11 stycznia o godz. 22:28
    1. Ja też nie rozumiem.
    2. Wielką, a nie z wielkiej.