Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

2.01.2019
środa

Nowy rok – nowe ceny, albo: ile kosztuje Euroazjatycka Unia Gospodarcza?

2 stycznia 2019, środa,

Wielu Ormian zapewne obudziło się wczoraj z bólem głowy. Może w Armenii naprawdę produkuje się najlepsze brandy (ja tak uważam!) i wina także niezłe, może naprawdę woda jest tam najlepsza na świecie (albo chociaż druga po San Francisco, jak kiedyś przekonywał nieodżałowany Frunzik w filmie „Mimino”), z pewnością też w Armenii jest najlepsza tutowka (czyli wódka z morwy) – ale spożywanie w dużych ilościach nawet najlepszych alkoholi zazwyczaj kończy się kacem…

Od wczoraj wyprawa do najbliższego sklepu może niejednego Gagika i Arazma przyprawić o jeszcze większy ból. Bo będą musieli z kieszeni za zakupy wyciągnąć więcej niż dotychczas. Związek Poinformowanych Obywateli, organizacja, która – jak można domyśleć się po nazwie – dba o poziom informacji społeczeństwa, podliczył właśnie, co i jak podrożeje w związku z przyłączeniem się do konstruowanej przez Rosję Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, w skład której wchodzą Rosja, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan i Armenia.

Dlaczego podrożeje? Wszelkie inicjatywy integracyjne niby mają przecież na celu zwiększenie swobody handlu i obniżkę ceł. Rzecz w tym, że zewnętrzne cła Unii na większość towarów (trzy czwarte objętych Unią  jakichś bez mała 12 tysięcy towarów) są większe niż do tej pory miała Armenia. Erywań, wstępując „z własnej woli” – wcześniej, jak pamiętamy, zrezygnował z wynegocjowanej już umowy o stowarzyszeniu z UE, ale w przeciwieństwie do Ukrainy nie wywołało to protestów – zapewnił sobie okresy przejściowe na różne towary, ale time flies, jak mawiają Anglicy, i 1 stycznia zaczęły także w Armenii obowiązywać unijne cła (ostateczny poziom cła osiągną w 2022 r. – więc to nie koniec podwyżek). Co podrożeje? Kilka przykładów, dotyczą one oczywiście importowanych spoza JEwrAZES towarów:

Mięso 12 proc., drób 22 proc., tłuszcze 13 proc., od 2 do 4 proc. lekarstwa, drewno od 4 do 9 proc., papier, nici, chusteczki, tkaniny, tekstylia i bielizna – 2-6 proc.

Jak przypomina Sewada Kazarjan ze Związku Poinformowanych Obywateli, pieniądze, które zapłacą importerzy (a de facto zwykli Ormianie), nie trafią do budżetu państwa, ale budżetu Unii, z którego Armenia dostaje około… 1 proc.

Pewnie sklepy mają jakieś zapasy towarów już sprowadzonych, więc może wzrost cen nastąpi później – a może niektórzy już je podnieśli i tłumaczą się cłami.

Oczywiście można nie jeść drobiu np. z Polski, tylko z innych krajów Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Tylko że tak naprawdę „z innych krajów Unii” oznacza właściwie tylko Rosję – dlatego, że obrót handlowy nierosyjskich członków Unii między sobą jest znikomy, bo Unia jest rosjocentryczna. Np. mięsa i drobiu z krajów Unii (nawet wraz z Rosją) ląduje na ormiańskich talerzach czterokrotnie mniej niż z tzw. krajów trzecich.

Dla Armenii sytuacja jest jeszcze o tyle bardziej skomplikowana, że nie graniczy nawet z żadnym innym członkiem Unii, więc transport stamtąd jest droższy niż np. z Gruzji.

A skoro już o transporcie mowa… Euroazjatycka Unia Gospodarcza jest trochę kopią Unii Europejskiej czy raczej odpowiedzią na nią (rywalem?), dlatego poza obrotem towarów liberalizacji ulec miały także inne „obroty i przepływy” – np. ludzi i pracowników. W praktyce jednak Rosja zakazała w 2017 r. przyjmowania do pracy jako kierowców ludzi bez rosyjskiego prawa jazdy. Jest oczywiście zachęcający wyjątek – dla krajów, w których rosyjski jest językiem państwowym. Gdy władze Armenii próbowały przekonać Rosję do zmiany prawa, usłyszały, żeby wprowadziły w Armenii rosyjski jako język państwowy.

No cóż. Ormianie, jeśli, poza swoją brandy, w przyszłą noc sylwestrową chcieliby skosztować wina z bąbelkami, zamiast francuskim szampanem muszą chyba jednak zadowolić się butelką jakiegoś igristoje

PS Wiem, że w Polsce też można pić przeróżne igristoje, w dużej mierze są one jednak produkowane… u nas 🙂

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop