Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie

19.12.2018
środa

Nowa Armenia, nowy patriarcha? – Kościół w Armenii w ogniu krytyki

19 grudnia 2018, środa,

Nor Hajastan, nor Hajrapet – nowa Armenia, nowy patriarcha – takie plakaty można zobaczyć już od jakiegoś czasu w Erywaniu.

Polityczna rewolucja w Armenii może mieć też nieoczekiwane skutki dla religijnego życia w tym kraju. Zaraz po wiosennym zwycięstwie Nikola Paszinjana i odsunięciu od władzy polityków starego układu pojawiły się głosy, że zmiany potrzebne są też w ormiańskim Kościele, którego głowę Katolikosa Wszystkich Ormian – patriarchę eczmiadzyńskiego – Karekina II – uważa się za część starej elity. Kościół w Armenii i wśród wszystkich Ormian ma szczególną pozycję. Ormianie są w przeważającej większości wierzący (choć z praktyką po latach ateizacji różnie bywa – czyli są pobożni, ale mało religijni), dumni, że ich Kościół wywodzi się od apostołów, że Armenia była pierwszym chrześcijańskim państwem na świecie itp. itd. – powtarzane to jest w kółko, ale autorytet samego Karekina II jest niski. Mówi się, że – delikatnie rzecz ujmując – za bardzo interesuje się sprawami doczesnymi i materialnymi zamiast sferą duchową.

Oskarżenia – jedne potwierdzone, inne nie – są przeróżne. Wypomina mu się drogie zegarki, drogie samochody, przepych w rezydencjach, konto w Szwajcarii, przyjaźń z Serżem Sargsjanem, obnoszenie się z oligarchami i oddalenie od biednego społeczeństwa, jakieś skrywane dzieci, współwłasność w sieci handlowej – jednym słowem, Karekin II nadawałby się na postać z filmu Smarzowskiego. Atakują go zwolennicy oddzielenia Kościoła od państwa, ale też konserwatyści, którzy mają mu za złe odejście od ortodoksji i romans ze współczesnością.

Poważnym oskarżeniem jest zarzut sprzeniewierzenia kościelnych skarbów. Podobno Karekin II „podprowadził” m.in. największą relikwię kościoła ormiańskiego, czyli włócznię, którą jakoby przebito Jezusa, i podarował ją albo sprzedał, pewnemu wpływowemu Rosjaninowi. Domagano się wręcz specjalnej ekspertyzy, czy to, co zostało w Eczmiadzinie, jest prawdziwą relikwią, czy kopią. Kościół był zmuszony kilka miesięcy temu wystawić włócznię na widok publiczny.

Najaktywniejsi przeciwnicy Karekina II demonstrują pod jego rezydencją. W lipcu nawet wtargnęli do jego kancelarii, a całkiem niedawno, bo 15 grudnia, doszło tam już do kolejnych przepychanek z jego obrońcami – poleciały jajka i kamienie. Obie strony musiała rozdzielać policja.

Kościół w Armenii, wpisany do konstytucji i uznany za narodowy, oczywiście nie płaci podatków, a jego liczne interesy budzą wątpliwości. Polityczne wybory Karekina II też nie wszystkim się podobają – gdy w 2008 r. obrońcy praw człowieka zwrócili się do niego z prośbą, by stanął w obronie więźniów politycznych i prześladowanych działaczy (po zamieszkach 1 marca 2008 r., gdy zginęło 10 osób), odparł, że nie da się wciągnąć w politykę i on nie wie, kto ma rację, a kto jest winien.

Ostatnio wypowiedział się o konflikcie między cerkwią rosyjską a ukraińską, stając po stronie tej pierwszej. Nie musiał zabierać głosu, bo Apostolski Kościół Ormiański nie ma z tymi sporami nic wspólnego. Karekin II konsekrował jednak nowy kościół ormiański w rosyjskim Nowosybirsku, więc widocznie chciał zrobić przyjemność gospodarzom. Z drugiej strony rosyjscy hierarchowie przypominali publicznie, że żyjący w Rosji Ormianie są częścią rosyjskiego społeczeństwa, brzmiało to trochę jak groźba wobec tysięcy pracujących w Rosji Ormian.

Protesty, jakie mają miejsce w Eczmiadzynie (leżący pod Erywaniem „ormiański Watykan”), wywołały nawet gorącą dyskusję w parlamencie w listopadzie – jeszcze przed wyborami – czy Katolikosowi należy się ochrona ze strony państwa. Oczywiście najbardziej za przydzieleniem ochrony gardłowali deputowani reżimowej i wówczas mającej jeszcze większość Republikańskiej Partii Armenii, którzy, przebrani za świętoszków, nawoływali, by bronić Katolikosa i cały Kościół przed „satanistami inspirowanymi z zagranicy, którzy niszczą fundamenty państwa”.

Nowe władzy tymczasem „nie chcą się mieszać” w te sprawy i uważają, że jeśli Karekin II ma autorytet to sam się obroni. Może Paszinjan, który po demonstracjach w 2008 r. najpierw się ukrywał, a potem siedział w więzieniu, dobrze zapamiętał ówczesną obojętność hierarchy na krzywdę politycznie prześladowanych?

Podobno latem został zawarty jakiś układ między Paszinjanem a Katolikosem, który zapowiedział dymisję „z przyczyn zdrowotnych”, ale prawdopodobnie to tylko plotki. Sam zainteresowany wypowiada się w sposób okrągły i mętny, jak to tylko mają w zwyczaju wypowiadać się kościelni dostojnicy większości wyznań, którzy „pochylają się z troską” i „ubogacają”.

Niedawno w Erywaniu postawiono na głównym placu republiki nową choinkę bożonarodzeniową – jej cena wywołała liczne protesty. Choinę kupiły już nowe władze miasta, ale najwyraźniej Ormianie, przystępując do porządków w swoim państwie, zaczynają podważać różne symbole i tradycje, które pudrują niewesołą rzeczywistość. Nie chcą już siedzieć cicho, aby nie psuć nastroju przy kolacji (nawet wigilijnej). Padają głosy, żeby przestać nauczać w szkołach historii Kościoła ormiańskiego, czyli de facto usunąć religię ze szkół. Najbliższe Boże Narodzenie będzie więc dla Karekina II chyba najtrudniejszym w jego posłudze.

Czy ostatnim w roli patriarchy eczmiadzyńskiego?

PS Niby Armenia daleko, ale niektóre wątki – jakoś bliskie…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. „mają mu za złe odejście od ortodoksji i romans ze współczesnością”

    ‚Współczesność’ – jakie piękne imię dla dziewczyny… – rozmarzył się Czapajew.