Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Armenia

13.12.2018
czwartek

Mają bronić. Zabijają

13 grudnia 2018, czwartek,

W Giumri znów zabito – i znów podejrzanym jest rosyjski żołnierz. Nocą 3 grudnia do szpitala trafiła 57-letnia kobieta Julietta Gukasjan. Wkrótce zapadła w śpiączkę i zmarła. Jak podejrzewa prokuratura, winnym śmierci jest jeden z żołnierzy stacjonujących w 102. rosyjskiej bazie w Giumri – w której przebywa ok. 5 tys. żołnierzy. Na razie brak dodatkowych informacji. Nie wiadomo, kim jest żołnierz, ani nawet gdzie jest przetrzymywany – choć niektóre źródła podają, że podejrzany przebywa na terytorium 102. bazy.

Jak podaje portal Kawkazkij uzel, w latach 1999-2015 co najmniej 11 mieszkańców Giumri zginęło w ten czy w inny sposób w wyniku istnienia bazy wojskowej. I tak np. w 1999 r. dwóch rosyjskich pijanych soldatów otworzyło ogień na rynku w Giumri. Zabili dwie osoby, dziewięć odniosło rany. Zaś w 2015 r. żołnierz Walerij Permiakow zamordował siedmioosobową rodzinę, w tym dwuletnią dziewczynkę i sześciomiesięcznego chłopca (mimo starań lekarzy dziecko zmarło w szpitalu).

Przypadki zabójstw to oczywiście skrajność. Mieszkańcy miasta żalą się, że do zwykłych drak, bójek i awantur dochodzi dość często. Żołnierze biją miejscowych i biją się między sobą.

To jednak, co najbardziej bulwersuje Ormian, to fakt, że Rosja nie chce współpracować z armeńskimi instytucjami. Żołnierze-przestępcy są chronieni przed armeńskim wymiarem sprawiedliwości. Ta dwójka, która strzelała na rynku w 1999 r., krótko siedziała w więzieniu w Armenii – zabójcy zostali przekazani stronie rosyjskiej i co się dalej z nimi działo, nie wie nikt.

Także w wielu innych sprawach mieszkańcom miasta odmawiana jest informacja na temat zabójstw i losu zabójców.

Sprawa z 2015 r. wywoływała masowe protesty, bo Permiakow był sądzony na terytorium bazy, a nie w armeńskim sądzie. Doszło nawet do starć z siłami porządkowymi. Dopiero po jakimś czasie strona rosyjska przekazała oskarżonego i sąd w Giumri skazał go na dożywocie.

Dla Ormian zachowanie Rosjan to dowód na to, że traktują oni Armenię jak półkolonię. Lekceważą jej prawo i dwustronne umowy. Jednocześnie obecność Rosjan, którzy m.in. pilnują granicy z Turcją, to dla Armenii gwarancja bezpieczeństwa i obrony przed silniejszymi sąsiadami. Przedłużona umowa między Armenią a Rosją zakłada, że Rosjanie będą stacjonować w Giumri do 2044 r., a sama baza może zostać jeszcze rozbudowana.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop