Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Erywań

9.12.2018
niedziela

Ormianie zagłosowali – pierwsze wyniki

9 grudnia 2018, niedziela,

Zakończyły się przedterminowe wybory do parlamentu w Armenii, zaczął się proces liczenia głosów. Podano właśnie wyniki z 10 proc. komisji. Mój Krok  68 proc., Republikańska Partia Armenii 3,7 proc., Kwitnąca Armenia 10 proc., Oświecona Armenia 6,4 proc., Dasznakcutjun – prawie 6 proc.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to stosunkowo niska frekwencja – niecałe 49 proc. W ubiegłym roku według oficjalnych danych do urn poszło ciut ponad 60 proc. A przecież te wybory charakteryzowały się sporą mobilizacją zwłaszcza zwolenników Nikola Paszinjana. Być może w poprzednich latach frekwencja była zawyżana przez „cuda nad urną”. To całkiem możliwe, jeśli dwie partie – Republikańska Partia Armenii i Kwitnąca Armenia – wcześniej razem dostawały grubo ponad 70 proc. głosów, a teraz nie zbiorą, jeśli wierzyć sondażom, nawet 10 proc. (choć jak widać z pierwszych podliczeń mogą mieć odrobinę więcej).

Awetik Iszhanjan, szef armeńskiego Komitetu Helsińskiego, na konferencji prasowej uznał, że wybory były „nudne” – w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Niemniej obserwatorzy – wbrew wypowiedziom oficjeli – odnotowali szereg naruszeń. Było tego znacznie mniej niż dawniej i nie były to jakieś straszne rzeczy – a to brak kart do głosowania, a to jakieś naciski na członków komisji. W jednym z lokali cały czas był obecny starosta gminy, do którego podchodzili wyborcy i – można się domyślać – byli instruowani, jak głosować. W tym samym lokalu syn starosty był mężem zaufania Kwitnącej Armenii. Przewodniczący jednej z komisji był pijany. Daniel Joannisjan, szef organizacji Stowarzyszenie Poinformowanych Obywateli, mówił dziennikarzom, że tym razem nie zanotowano masowego przywożenia wyborców pod komisje. Zwrócił natomiast uwagę na niskie kompetencje wielu członków komisji.

„Nasz główny cel został osiągnięty, mamy wolne, demokratyczne wybory” – mówił sam Paszinjan, oddając głos w Erywaniu.

Centralna Komisja Wyborcza podała też kwoty, jakie poszczególne partie, bloki i ugrupowania wydały na kampanię. Mój Krok Paszinjana wydał 273 mln dram (ponad 2 mln zł), dotychczas rządząca Republikańska Partia Armenii – 128 mln (ok. miliona złotych), zaś Kwitnąca Armenia oligarchy Gagika Carukjana – 104 mln (mniej niż 800 tys. zł).

O tym, dlaczego doszło do wyborów, i o finiszu kampanii pisałem tu wczoraj.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop