Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie Lawasz, kindzal i dywany - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Armenia

6.12.2018
czwartek

Armenia. 7 grudnia 1988, godzina 11:41

6 grudnia 2018, czwartek,

W 1988 r. miałem 10 lat i niewiele wiedziałem o świecie – wtedy jednak dowiedziałem się o istnieniu dalekiego kraju gdzieś na Wschodzie, o Armenii. Jakże tragiczne były to jednak okoliczności. Telewizja Polska co chwila pokazywała kadry z Armenii, informując o ofiarach trzęsienia ziemi, akcji pomocy i akcjach charytatywnych.

Trzęsienie zaczęło się o godzinie 11:41. Zniszczyło przede wszystkim miasta Spitak i Giumri (wtedy Leninakan), ale tak naprawdę przyniosło szkody w całej północnej Armenii. Zginęło 25 tys. ludzi, kilkanaście odniosło rany, pół miliona straciło dach nad głową.

Bezradność państwa – tak jak to było w przypadku katastrofy w Czarnobylu – została obnażona w całej pełni. Związek Radziecki nie potrafił pomóc swym obywatelom i ci wkrótce się od niego odwrócili. Choć Michaił Gorbaczow udał się wkrótce do Armenii, nie potrafił już Ormian przekonać do siebie.

Wiele lat później rozmawiałem z ofiarami trzęsienia – tymi, którzy przeżyli. Ich los nie jest lekki. Stracili domy, wielu z nich nie odzyskało prawdziwych domów do dziś. Biedna Armenia nie wszystkim mogła pomóc, wkrótce zaczęła się wojna o Górski Karabach. Zresztą, jak to czasem bywa, nie zawsze pomoc dociera do tych, którzy najbardziej tego potrzebują.

Z osób, które przeżyły trzęsienie i które poznałem, największe wrażenie zrobiła na mnie Greta. Opisaliśmy ją z Małgorzatą Nocuń w naszej książce o Armenii. Greta w 1988 r. miała dwa latka. W trzęsieniu ziemi straciła rodzinę – rodziców i rodzeństwo. Straciła też obie nogi. Gdy ją poznaliśmy, była już dorosłą kobietą, miała kilkuletnią córeczkę i za sobą starty w paraolimpiadach. Niesamowity hart ducha. Trenowała wciąż, choć warunki do treningu miała skromne – nie takie jak paraolimpijczycy na Zachodzie. W ogóle żyła bardzo skromnie. Ale jej optymizm i siła urzekały.

Na tych zdjęciach można zobaczyć skalę tragedii.

Jutro w 30. rocznicę trzęsienia ziemi w Armenii będę myślał o Grecie, o ludziach, którym do dziś śni się tamten koszmar. I o tych, którzy trzęsienia ziemi nie przeżyli.

Pomyślmy o nich wszyscy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo się cieszę, że zaczął Pan pisać bloga w Polityce:) Książka o Armenii bardzo mi się podobała i dzięki niej wiem, że Pana wpisy będą na wysokim merytorycznym poziomie.
    Jeśli mogę zasugerować temat: w artykułach o Armenii czasami pojawia się stwierdzenie o tym, że „klan karabachski” przejął wiele sektorów gospodarki, uwłaszczył się, zmonopolizował, że nie Armenia włączyła Górski Karabach, a raczej Karabach przyłączył Armenię itd. Czy mógłby Pan opisać jaka jest rzeczywista siła wojskowych i polityków z Karabachu? Czy mają duży wpływ na politykę i gospodarkę Armenii? Czy są jakieś badania o stosunku Ormian do Karabachu i ewentualnym konflikcie/porozumieniu z Azerami?
    Pozdrowienia:)
    ps. Giumri i okolice widziałem w 2001 roku i było tam jeszcze wiele do zrobienia, a ślady trzęsienia ziemi były bardzo widoczne.